Porady Roberta Monroe

Jedynym możliwym sposobem na zaakceptowanie realności OOBE jest osobiste doświadczenie go.

Oczywiście, gdyby to było łatwe do osiągnięcia, zjawisko takie byłoby powszechne. Podejrzewam, że jedynie wrodzona ciekawość umożliwia niektórym ludziom przezwyciężenie przeszkód piętrzących się na drodze do osiągnięcia sukcesu w tym względzie. Istnieje wprawdzie wiele opisanych przypadków oddzielenia się od ciała fizycznego, to jednak w większości – przynajmniej na Zachodzie – były to zdarzenia spontaniczne i jednorazowe, pojawiające się w chwili stresu bądĽ zaburzeń fizycznych.

Mówimy tu jednak o czymś zupełnie innym, o czymś co może być badane w sposób obiektywny. Eksperymentator postępując w określony sposób uzyska logiczne rezultaty, być może nie za każdym razem, ale wystarczająco często, by otrzymać potwierdzenie i pewność. Wierzę, iż każdy może doświadczyć istnienia w Drugim Ciele, o ile jego pragnienie jest dostatecznie silne. Natomiast kwestię, czy każdy powinien tego doświadczyć, pozostawiam bez komentarza.

Szereg ewidentnych faktów doprowadziło mnie do przekonania, że większość ludzi (o ile nie wszyscy) opuszcza swoje ciało podczas snu. Literatura na ten temat, z którą się zapoznałem, potwierdza to przypuszczenie – idea oddzielenia się od ciała fizycznego znana jest od zarania ludzkości. Jeżeli przesłanka ta jest prawdziwa, wtedy Drugi Stan (OOBE) sam w sobie nie jest czymś nienaturalnym.

Czy OOBE jest szkodliwe?

 Szkodliwe efekty takiego rodzaju aktywności nie zostały określone, ani potwierdzone. Nie zauważyłem (lekarz także) żadnych fizjologicznych zmian, które mogłyby być bezpośrednio związane z podróżami poza ciałem fizycznym.

Zaobserwowałem natomiast u siebie wiele zmian psychicznych, prawdopodobnie jeszcze większej ich liczby nie jestem nawet świadomy. Jednakże nawet psychiatrzy nie określili tych zmian jako szkodliwe. (..)

Jednak osobom zainteresowanym takim eksperymentowaniem zalecam pewną dozę ostrożności – drzwi wiodące do owych przeżyć, raz otwarte nie mogą zostać ponownie zamknięte. Mówiąc ściślej jest to sytuacja, w której „nie możesz z tym żyć ale nie, możesz też żyć bez tego”. Aktywność i wynikła z niej świadomość nie daje się pogodzić z nauką, religią i obowiązującymi normami społeczeństwa, w jakim żyjemy. Historia pełna jest męczenników, których jedyną zbrodnią był nonkonformizm. Jeżeli twoje zainteresowania i badania staną się powszechnie znane, możesz otrzymać etykietkę dziwaka, lub co gorsza, narazić się na całkowity ostracyzm. Lecz nawet gdyby coś takiego rzeczywiście miało miejsce; to zaprzestając dalszego eksperymentowania i badania, straciłbyś coś niezwykle cennego. Już podczas niezliczonej ilości wczesnych prób, kiedy nie będziesz w stanie uzyskać zamierzonej aktywności – niezależnie od tego, jak usilnie będziesz o to zabiegał – głęboko uświadomisz sobie to o czym w tej chwili mówię. Będziesz miał silne uczucie opuszczenia, odcięcia od Ľródła o ogromnym znaczeniu dla samego życia.

Bariera strachu

Istnieje ogromna przeszkoda na drodze badania Drugiego Ciała i obszarów, w których się ono porusza. Być może jest to jedyna poważna przeszkoda. Wydaje się, iż tkwi ona we wszystkich ludziach bez wyjątku. Czasami bywa ukryta pod warstwą zakazów i uwarunkowań, ale kiedy warstwa ta zostaje usunięta, sama przeszkoda pozostaje. Jest to bariera ślepego, irracjonalnego strachu. Wystarczy niewielki impuls, aby strach ów zamienił się w panikę, a ta w obezwładniające uczucie grozy. W momencie, kiedy świadomie przekroczysz tę barierę, będzie to prawdziwy kamień milowy na drodze dalszych badań.

Mam podstawy aby przypuszczać, że bariera ta przekraczana jest przez nas nieświadomie każdej nocy. Kiedy przewodnictwo przejmuje ta część nas, która znajduje się poza świadomością i nie jest skażona strachem, chociaż wydaje się, że ma na nią wpływ myśl i akcja świadomego umysłu. Część ta wydaje się być przyzwyczajona do działań poza barierą strachu i lepiej rozumie reguły obowiązujące w tym drugim świecie.

Proces poznawczy Ciała Drugiego i jego środowiska wydaje się mieszanką świadomości i nadświadomości. To właśnie umożliwia przezwyciężenie bariery strachu.

Sam strach ma różne oblicza. Najbardziej nieustraszeni spośród nas uważają, iż strach nie istnieje, dopóki ku własnemu zdumieniu nie odkryją go w sobie. Najsilniejszy jest lęk przed śmiercią. Ponieważ oddzielanie się od ciała fizycznego podobne jest do naszych wyobrażeń o śmierci, pierwsza reakcja jest automatyczna. Myślisz wtedy: „Muszę wrócić do ciała natychmiast! Umieram! Życie jest tutaj, w ciele fizycznym! Muszę wracać!”

Reakcja taka pojawia się niezależnie od stopnia przystosowania intelektualnego i emocjonalnego. Dopiero po prawie dwudziestokrotnym powtarzaniu nabrałem odwagi na tyle, by pozostać poza ciałem nieco dłużej, niż kilka sekund. Zdarzają się też ludzie, którzy porzucają dalsze prowadzenie eksperymentu już po kilku próbach: Dla nich ten pierwszy aspekt bariery strachu okazał się nieprzekraczalny.

Drugi aspekt owej bariery także połączony jest z lękiem przed śmiercią: boisz się, czy będziesz w stanie powrócić do swojego ciała fizycznego. W moim przypadku lęk ten utrzymywał się przez kilka lat, dopóki nie znalazłem prostego i skutecznego sposobu. Uświadomiłem sobie mianowicie, iż „wychodziłem” z ciała setki razy i za każdym razem w taki czy inny sposób byłem w stanie bezpiecznie powrócić. Uznałem więc, że prawdopodobieństwo sukcesu przy następnej próbie jest wystarczająco wysokie, co pozwoliło mi wyzbyć się tego typu obaw.

Trzecim rodzajem strachu jest lęk przed nieznanym. Niebezpieczeństwa, jakie czyhają na nas w świecie fizycznym są nam znane i przez całe życie uczyliśmy się, jak ich unikać lub zapobiegać im. Teraz znajdujemy się nagle w świecie, o którym nie wiemy nic. Wiemy tylko, że zdobyte doświadczenia nie będą nam tu pomocne. Nie znamy zasad, brak nam wiedzy, nie dysponujemy mapami podróży, nie mamy do kogo zwrócić się o radę. Wielu misjonarzy zginęło w odległych krajach, ponieważ brak im było takich właśnie wskazówek.

Muszę tu wyznać, iż ten trzeci rodzaj strachu nadal we mnie tkwi. Nieznane w dużym stopniu wciąż pozostaje nieznanym. Moje dotychczasowe podróże przyniosły jak dotąd niewiele informacji i reguł, które można by uchwycić. Jedyne co mogę stwierdzić z całą pewnością to fakt, że jak dotąd przeżyłem te ekspedycję.

Ostatni rodzaj strachu wiąże się z obawą przed szkodliwymi wpływami podróży na nasze ciało i umysł. Ten lęk jest także bardzo realny, ale na ten temat brak niestety danych, Możemy studiować problemy związane z paranoją, schizofrenią, epilepsją; alkoholizmem, zaburzeniami snu, chorobami wirusowymi etc., ale nie znajdziemy obiektywnych danych na temat patologii Ciała Drugiego.

Nie widzę innego sposobu na pokonywanie tych wszystkich lęków, jak ostrożny i stopniowy sposób przeprowadzania eksperymentów wstępnych. Metoda małych kroków umożliwi oswojenie się z nowymi warunkami. Mam nadzieję, że poniższy tekst będzie pomocny w owym pierwszym psychologicznym „kroku”. Sama świadomość, że ktoś miał podobne doświadczenia i przeżył je, powinna ułatwić pokonywanie barier.

Robert A. Monroe, „Podróże poza ciałem”